Loading...

Schrony w Nowej Hucie: Schron pod szpitalem Żeromskiego

Schrony w Nowej Hucie

Pod Nową Hutą wybudowano około 250 schronów. Miały one zapewnić schronienie około 50% mieszkańców dzielnicy w razie bombardowania. I chociaż krążą o nich nowohuckie legendy, to lata ich świetności dawno już minęły. Schrony w Nowej Hucie zaadoptowane zostały jako magazyny, szatnie itp. Jeszcze więcej stoi pustych, ograbionych z wyposażenia i popada w ruinę. Tylko nieliczne nadają się do pokazania turystom. Jednym z nich jest schron pod Budynkiem „S” Kombinatu. Reszta, za ciężkimi stalowymi drzwiami czeka na drugie życie. Czy się doczekają? Nie wiadomo. Jeżeli tylko będziemy mieli możliwość, to będziemy starali się Wam pokazać te najciekawsze. Jednym z nich jest na pewno schron pod Szpitalem im. Stefana Żeromskiego, do którego udało nam się dostać. Niewiele osób wie, że istnieje, jeszcze mniej miało okazję tam być. Dlatego jeszcze bardziej nas cieszy fakt, że chociaż dzięki temu wpisowi możemy Wam go pokazać. Zaczynamy!

Szpital im. Stefana Żeromskiego

Szpital Żeromskiego

Jego budowę rozpoczęto w 1951 roku. Była to jedna z pierwszych szpitalnych inwestycji w powojennej Polsce. Zlokalizowany został na obrzeżach Nowej Huty i zapewniał on opiekę szpitalną pracownikom Kombinatu oraz budowniczym i mieszkańcom dzielnicy. Pod szpitalem znajdowały się 4 schrony. Trzy z nich zostały przerobione na pomieszczenia szpitalne (np. szatnie dla pielęgniarek). Uchował się jeden i to tylko dzięki temu, że zalewany jest on od czasu do czasu przez wodę.

Schodzimy pod ziemię…

Przechodzimy przez pełny ludzi szpital, do starej windy towarowej otwieranej na klucz. Wsiadamy, z hukiem zamykają się duże drzwi i zjeżdżamy na dół. Dookoła stoją stare szpitalne łóżka, a na końcu korytarza widać ciężkie stalowe drzwi z napisem „Schron”. Zamki się otwierają, a naszym oczom ukazuje się ciemność. Ubieramy czołówki, zapalamy kilka żarówek, które jeszcze świecą i wchodzimy głębiej. Wzdłuż długiego korytarza po obu stronach znajdują się pomieszczenia. To nie miał być zwykły schron. To Oddział Pierwszej Pomocy Medycznej, do którego podczas zagrożenia znoszony miał być specjalistyczny sprzęt ze szpitala. Dzięki dwóm salom operacyjnym personel miał tam mieć możliwość wykonywania nawet bardzo skomplikowanych zabiegów. Do schronu przywożone miały być ranne osoby z obszaru Nowej Huty i tam opatrywane. Po opatrzeniu osoby mniej ranne miały być ewakuowane do szpitali polowych lub innych szpitali poza obszarem zagrożenia. Dla osób nienadających się do transportu oraz psychicznie chorych były tylko niewielkie sale, w których nie mogło się pomieścić dużo osób. Schron posiadał również duże kąpielisko odkażające, które w razie zagrożenia biologicznego miało służyć do odkażania osób przyniesionych do schronu. Dziś przechodząc z pomieszczenia do pomieszczenia, ciężko wyobrazić sobie funkcjonowanie tego miejsca. Klimat jest tam jak w najlepszych horrorach. Stare szpitalne łóżka, filtry od masek przeciwgazowych, narzędzia chirurgiczne porozrzucane po biurkach pamiętających czasy minionej epoki. W każdym pokoju można znaleźć inne przedmioty. Od starych fiolek z nieznaną substancją, do nigdy nieużytych automatycznych zaworów przeciwwybuchowych. Kto wie, jakie jeszcze skarby skrywają nieotwarte skrzynie stojące pod ścianą? Na samym końcu schronu znajduje się bardzo dobrze zachowana filtrowentylatornia, którą uruchamiało się kręcąc korbą. Jej wyloty można jeszcze znaleźć na zewnątrz budynku. Woda zalewająca co jakiś czas schron w niektórych miejscach wybrzuszyła podłogę i ma się wrażenie, że zaraz zapadnie się pod ziemię.

 

Wewnętrzne wejście do schronu

Schron pod szpitalem

łazienka w schronie

Schron pod szpitalem

SAM_6081-Edit

tablica i klucz

Filtry do masek gazowych

biurko

urządzenie medyczne

plakat

SAM_6082-Edit

SAM_6075-Edit-Edit

Prysznice dla skażonych

SAM_6087-Edit

Wielkie zielone drzwi zamykają się z łoskotem. Stara winda już na nasz czeka. Chciałoby się pobyć tam dłużej, ale i tak mamy szczęście, że mieliśmy okazję dotrzeć do takiego miejsca i porobić zdjęcia. Poza tym czekają na nas jeszcze inne schrony w Nowej Hucie ;)
Pewnie wiele z Was zastanawia się teraz jak się tam dostać. Jak na razie nie jest to takie łatwe. Drzwi i włazy są pozamykane, więc nie macie nawet co próbować. Na szczęście schronem interesuje się Małopolskie Stowarzyszenie Miłośników Historii „Rawelin”, które w planach ma odrestaurowywanie Nowohuckich schronów i zrobienie trasy turystycznej z nimi w roli głównej. Trzymamy kciuki, żeby im się to udało, a Was zapraszamy do komentowania i dzielenia się swoimi uwagami.

Komentarze do wpisu “Schrony w Nowej Hucie: Schron pod szpitalem Żeromskiego

  1. Ewa | Rusz w Podróż napisał(a):

    Cudowne miejsce. Uwielbiam takie ukryte, trochę przerażajace miejsca w swojej okolicy. Ja killa lat temu z okazji Nowego Roku odwiedziłam opuszczony szpital psychiatryczny w Owińskach, w którym w czasie wojny hitlerowcy zabili tysiace osób. Tyle, że my byliśmy tam nielegalnie, w pośpiechu ewakuujac się i zwiewajac przed psami ochrony 😉

  2. Ibazela napisał(a):

    Super wpis!!!
    Bardzo lubię czytać o miejscach, do których sama nie dotrę (jeszcze przed drzwiami z napisem „schron” umarłabym na zawał serca 😉 ), ale przeczytać na telefonie, siedząc wygodnie w pociągu, to chętnie 😉 Dzięki, że piszecie o takich ciekawych miejscach i w tak ciekawy sposób!
    Pozdrowienia 🙂

  3. Evi Mielczarek napisał(a):

    Bardzo mi się podoba ta Wasza seria o Nowej Hucie 🙂 Tyle ciekawych rzeczy można się dowiedzieć! Lubię szwendać się po takich miejscach, mają klimat!

    1. Michał napisał(a):

      Cieszymy się że możemy pokazać coś nowego związanego z Krakowem 🙂

  4. Asia napisał(a):

    Miejsce robi wrażenie, aż ciarki przechodzą mi po plecach.. oby nigdy się nie musiał przydać.

  5. Mmalena napisał(a):

    Lubię oglądać zdjęcia z opuszczonych, zapomnianych miejsc. 🙂 Kiedyś w Chorwacji miałam okazję zwiedzać od lat opuszczony hotel. Niesamowite przeżycie. Jednak nijak to się ma do zwiedzania niedostępnego schronu. 🙂 Czekam na relacje z kolejnych odwiedzin 🙂

    1. Michał napisał(a):

      Postaram się pokazać jak najwięcej takich miejsc, które są niedostępne i nie każdy ma szansę je zobaczyć 🙂

  6. Gadulec napisał(a):

    Wow! Nie wiedziałam, że takie miejsca istnieją w Nowej Hucie! Ale klimat! Super, że dodaliście czarno-białe zdjęcia – oddają jeszcze lepiej charakter schronów.

  7. Nadia napisał(a):

    Jestem z Krakowa i nie mialam pojecia o istnieniu tych schronow! Miejsce robi wrazenie.

  8. Świetna relacja, lubię takie miejscówki 🙂 Rawelin prężnie działa, to dobrze, trzymam kciuki za nich.

    Dzięki za wpis.

  9. Karolina napisał(a):

    Bardzo ciekawe… kiedyś spróbuję się wybrać 😉

    Zawodowo jestem związana ze szpitalami, i to krakowskimi 😉 – z mych obserwacji większość szpitalnych podziemi… właśnie tak wygląda, choć to raczej nie celowo stworzone schrony 😉

  10. Gryzelda napisał(a):

    Jak załatwiliście sobie możliwość wejścia tam? Ja też chcę 😉

    Ps. Nie macie może opcji wyłączenia CapsLocka w komentarzach? Niewygodnie się czyta.

  11. Marta napisał(a):

    Tak blisko,a tak daleko 😀
    Mieszkając w Krakowie 4 lata wciąż nie dotarłam na Nową Hutę 😀

  12. Joanna napisał(a):

    Mieszkając w Krakowie od czasu studiów jakoś zawsze pomijałam Nową Hutę (ach te stereotypy!). Coraz częściej widzę, że będę mieć co nadrabiać. Nie miałam pojęcia o istnieniu takich schronów, a ten, który przedstawiliście powyżej ma niesamowity klimat. Takie zapomniane, opuszczone miejsca robią wrażenie. Super, że udało się Wam tam dostać i podzielić zdjęciami i historią 🙂

  13. Antonina napisał(a):

    Uwielbiam czytać o takich miejscach, ale na samą myśl o wybraniu się tam samej dostaję gęsiej skórki 😉 Niesamowite ile takich ukrytych skarbów skrywają nasze miasta. Więcej takich postów poproszę 🙂

  14. Marta napisał(a):

    Miejsce idealne dla miłośników turpizmu 😉
    Przyznaję, że jako Krakuska odwiedziłam je pierwszy raz. Dzięki Waszym zdjęciom 🙂

  15. Darek - Przedeptane.pl napisał(a):

    Uwielbiam takie post-apo klimaty:)) Jako nastolatek eksplorowałem schrony w moim mieście, aby poczuć się jak w Falloucie… Arcyciekawy wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.